Google miesza w rankingach, Discover po aktualizacji, DMA pod lupą – Newsy SEO – #1 – Marzec 2026
d-tags
d-tags
27 lutego Google ogłosiło, że February 2026 Discover Core Update dobiegł końca. Trwał 22 dni – tydzień dłużej niż zapowiadano. To był pierwszy w historii core update skierowany wyłącznie na Discover, z pominięciem wyników wyszukiwania. Dotyczył treści anglojęzycznych w USA, ale Google zapowiedziało rozszerzenie na kolejne kraje.
Co konkretnie zmieniła ta aktualizacja?
Jeśli Twój ruch z Discover spadł w lutym lub na przełomie lutego i marca – warto przeanalizować spójność tematyczną serwisu i aktualność treści. Ogólne portale z dziesiątkami kategorii mogą mieć teraz trudniej.
Jeśli w ostatnich tygodniach Twoje pozycje w Google przypominają sinusoidę, nie jest to odosobniony przypadek. Narzędzia monitorujące SERP od początku roku pokazują bardzo wysoki poziom zmienności.
Barry Schwartz z Search Engine Roundtable zwraca uwagę, że wysoka zmienność utrzymuje się właściwie bez przerwy od stycznia. Google prawdopodobnie wprowadza wiele małych zmian w algorytmie zamiast jednego dużego, ogłoszonego update’u.
Semrush Sensor nie schodzi poniżej 9.5/10, co jest jednym z najwyższych wyników, jakie ta platforma w ogóle zanotowała. Specjaliści donoszą o codziennych zmianach na top pozycjach, a część właścicieli stron zanotowała gwałtowne spadki ruchu, które po kilku dniach częściowo wróciły.
Co mówi Google? Prawie nic. Co prawda potwierdza, że robi ciągłe mniejsze aktualizacje rdzenia, ale nie ogłasza żadnego oficjalnego core update. Branża coraz głośniej spekuluje, czy to nowy styl działania Google – zamiast rzadkich, dużych update’ów, stały szum małych, niezapowiedzianych zmian. Może to jest właśnie nowa norma.
Szczerze? Na razie głównie obserwować. Nie przepisywać wszystkiego naraz podczas aktywnych wahań. Warto sprawdzić, czy wahania dotyczą konkretnego typu stron (produktowe, informacyjne, lokalne), porównać z konkurencją i poczekać, aż obraz się ustabilizuje. Przy tak dużej zmienności szybkie “ratowanie” pozycji często robi więcej szkody niż pożytku. To chyba najlepsza rada, jaką możemy dać w tym momencie.
W marcu 2024 roku w Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać przepisy Digital Markets Act (DMA). Ich celem było ograniczenie dominacji największych platform technologicznych i stworzenie bardziej uczciwego rynku usług cyfrowych – szczególnie w wyszukiwarkach internetowych.
Po dwóch latach widać jednak wyraźnie, że rzeczywistość odbiega od pierwotnych oczekiwań. Dominacja Google w europejskim wyszukiwaniu praktycznie się nie zmieniła, a część użytkowników i firm odczuwa raczej pogorszenie niż poprawę działania wyszukiwarki.
Regulacja była odpowiedzią na wieloletnie zarzuty wobec Google dotyczące wykorzystywania dominującej pozycji w wyszukiwaniu. Komisja Europejska wielokrotnie wskazywała, że firma promowała własne usługi kosztem konkurencyjnych platform.
Najczęściej przywoływane przykłady obejmowały m.in.:
W teorii DMA miało zapobiegać takim sytuacjom z wyprzedzeniem – poprzez narzucenie zasad równego traktowania wszystkich usług w wynikach wyszukiwania.
Badania pokazują, że efekty regulacji nie są szczególnie imponujące. Ankieta przeprowadzona przez Nextrade Group wśród pięciu tysięcy europejskich użytkowników wskazuje, że korzystanie z wyszukiwarki stało się bardziej skomplikowane.
Najważniejsze wnioski z badania:
Podobne wnioski pojawiły się w analizie przygotowanej przez European Centre for International Political Economy. W tym badaniu aż 80% respondentów przyznało, że nigdy nie słyszało o DMA, a mimo to niemal 40% zauważyło, że codzienne zadania online stały się bardziej uciążliwe.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak sam układ sił na rynku. DMA próbuje regulować zachowanie platform, ale nie zmienia ich dominującej pozycji.
Google nadal obsługuje ponad 90% zapytań wyszukiwania w Europie.
Dla firmy o globalnych przychodach liczonych w setkach miliardów dolarów kary finansowe stają się raczej kosztem prowadzenia działalności niż realnym zagrożeniem.
Dlatego coraz częściej pojawia się wniosek, że sama regulacja sposobu działania platform może nie wystarczyć. Część ekspertów wskazuje, że skuteczniejsze byłyby działania strukturalne – na przykład wymuszające większą konkurencję lub rozdzielenie niektórych usług technologicznych.
Na razie jednak bilans pierwszych dwóch lat DMA pozostaje co najmniej dyskusyjny.
W Google Discover pojawił się ciekawy eksperyment: widget pozwalający obserwować konkretnego wydawcę lub temat. Jeśli test się przyjmie, użytkownik będzie mógł “zasubskrybować” wybrane źródła. W efekcie treści danego serwisu mogą pojawiać się częściej w jego feedzie.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak próba przekształcenia Discover w coś pomiędzy feedem social media a klasycznym RSS. Dla wydawców oznaczałoby to potencjalnie bardziej stabilny ruch z Discover – zamiast jednorazowych pików.
Na razie jednak to tylko test i Google nie podało żadnych danych dotyczących jego wpływu na ruch.
Google działa. Tylko nie mówi, jak dokładnie. Rankingi są rozchwiane od miesięcy, Discover ma za sobą historyczną aktualizację, a w Discover pojawia się widget follow, który może zmienić trochę to, jak wydawcy budują powracający ruch. DMA nie zmieniło rynku – przynajmniej na razie.
Przy tej ilości niepewności, najlepsza strategia to ta, która nie zależy wyłącznie od pozycji w Google.