.animate-view{opacity: 1 !important;}

Nano Banana – rewolucja w edycji grafik z Gemini? – Aktualności AI – #1 Wrzesień 2025

5min.

Komentarze:0

01 września 2025

Nano Banana – rewolucja w edycji grafik z Gemini? – Aktualności AI – #1 Wrzesień 2025d-tags
Google wprowadza do aplikacji Gemini nowy model AI, Nano Banana, który ma zrewolucjonizować edycję zdjęć. W przeciwieństwie do zwykłych generatorów, jego siłą jest modyfikacja istniejących grafik z bezprecedensową dbałością o zachowanie wyglądu postaci i możliwość wieloetapowej pracy. Jednak pierwsze testy użytkowników pokazują, że obok spektakularnych sukcesów, technologia wciąż zmaga się z problemami – próby łączenia obrazów kończą się surrealistycznymi kolażami, a wprowadzenie precyzyjnych zmian przypomina frustrujące negocjacje z algorytmem. Czy Nano Banana to realna przyszłość edycji grafiki, czy na razie tylko fascynująca, ale niedopracowana ciekawostka?

5min.

Komentarze:0

01 września 2025

Po modelu Imagen 4, skupiającym się na generowaniu obrazów od zera, przyszedł czas na narzędzie, które ma odmienić sposób, w jaki podchodzimy do edycji grafiki. Tym razem na warsztat wzięto edycję istniejących już grafik. Poznajcie Nano Banana – model, który według zapowiedzi ma być najlepiej ocenianym narzędziem do edycji na świecie. Obietnice są wielkie, a pierwsze wrażenia użytkowników? Cóż, są mieszane, ale niezwykle obiecujące.

Świat AI przyzwyczaił nas do ciągłych przełomów, które z tygodnia na tydzień zmieniają nasze postrzeganie technologii. Nano Banana to kolejny krok w tej fascynującej podróży. Zamiast tworzyć obrazy od zera, model ten specjalizuje się w ich modyfikacji. To jak rozmowa z inteligentnym grafikiem, który rozumie nasze polecenia i wprowadza je w życie. Przynajmniej w teorii. W praktyce, jak to z AI bywa, czeka nas fascynująca przeprawa przez dolinę niesamowitości, pełną zarówno spektakularnych sukcesów, jak i komicznych porażek.

Jak działa Nano Banana i jak z niego skorzystać?

Żeby zacząć przygodę z nową funkcją, nie trzeba instalować żadnych dodatkowych wtyczek ani szukać ukrytych opcji w menu. Cała magia dzieje się bezpośrednio w oknie czatu aplikacji Gemini. Wystarczy przesłać zdjęcie – czy to wygenerowane wcześniej przez AI, czy zrobione przed chwilą telefonem – i opisać, jakiej zmiany oczekujemy. To podejście, znane jako edycja konwersacyjna, jest sercem tej innowacji.

Google szczególnie chwali się kilkoma nowymi możliwościami, które mają zredefiniować nasze podejście do edycji zdjęć.

Ty to wciąż ty, nawet z fryzurą z poprzedniej epoki

Jednym z największych wyzwań dla modeli AI była do tej pory spójność. Ile razy próbowaliście zmienić tło na zdjęciu, by po chwili otrzymać obraz, na którym wasza twarz wygląda jak karykatura należąca do kogoś zupełnie innego? Nano Banana ma ten problem rozwiązać. Google położyło ogromny nacisk na zachowanie tożsamości edytowanych postaci.

Użytkownicy, którzy mieli już okazję testować nową funkcję, często wyrażali swoje zdumienie. Próby zmiany ubioru, przeniesienia postaci w zupełnie inne miejsce – na przykład z biura na szczyt góry – czy nawet eksperymenty z szalonymi fryzurami kończyły się zaskakująco dobrze. Subtelne rysy twarzy, charakterystyczny układ oczu czy nawet drobne niedoskonałości cery pozostawały nienaruszone. To sprawia, że edytowane zdjęcia nie tracą osobistego charakteru. Można wreszcie sprawdzić, jak nasz pies wyglądałby w uroczej spódniczce, nie martwiąc się, że AI zamieni go w psiaka zupełnie innej rasy.

Sam sprawdziłem, jak to działa… i muszę przyznać, że jest nieźle, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że na nową wersję zdjęcia nie czekałem nawet pół minuty:

Przykład przeróbki zdjęcia w Nano Banana
źródło: własne, przeróbka zdjęcia w Nano Banana

Kreatywna demolka i budowa od nowa, czyli edycja wieloetapowa

Wyobraź sobie, że remontujesz pokój. Najpierw malujesz ściany na nowy kolor. Potem wstawiasz regał na książki. Następnie dodajesz stolik kawowy i kilka roślin. Nano Banana pozwala na dokładnie taki sam, iteracyjny proces pracy z obrazem. Przesyłasz zdjęcie pustego pomieszczenia i krok po kroku, polecenie po poleceniu, urządzasz je według własnej wizji.

To jedno z tych zastosowań, które na wczesnym etapie wzbudziło najwięcej entuzjazmu. Użytkownicy chwalili się, jak sprawnie model zmienia kolory nawet na skomplikowanych kształtach, dodaje meble z zachowaniem perspektywy czy nawet koloruje czarno-białe kadry mangi. Oczywiście, nie zawsze idealnie za pierwszym razem, ale kilka dodatkowych komend z poprawkami często prowadziło do satysfakcjonującego efektu. To idealne narzędzie do szybkiego prototypowania i testowania koncepcji wizualnych bez otwierania skomplikowanego oprogramowania graficznego.

Zderzenie z rzeczywistością: kiedy magia Nano Banana pryska

Jak każda nowa technologia, Nano Banana ma swoje choroby wieku dziecięcego. Obok zachwytów nad spójnością postaci i edycją krok po kroku, w internecie szybko pojawiły się relacje pokazujące, że do doskonałości jeszcze daleka droga. To właśnie w tych niedoskonałościach najlepiej widać, z jakimi wyzwaniami mierzą się dziś twórcy modeli AI.

Gdy dwa światy zderzają się zbyt dosłownie: frustracja łączenia obrazów

Jedną z najbardziej obiecujących funkcji miało być płynne łączenie kilku fotografii w jedną, spójną scenę. Uczucie, gdy w głowie rodzi się genialny pomysł na kreatywny fotomontaż, jest ekscytujące. Niestety, konfrontacja tej wizji z możliwościami modelu często kończyła się komicznym rozczarowaniem. Zamiast harmonijnego połączenia dwóch światów, użytkownicy otrzymywali surrealistyczne kolaże, w których logika i fizyka przestawały istnieć.

To doświadczenie można opisać jako utratę tłumaczenia między intencją człowieka a wykonaniem maszyny. Odczucie jest takie, jakby AI, zamiast inteligentnie interpretować polecenie, brutalnie nakładało na siebie warstwy, tworząc nielogiczne hybrydy. Obiekty przenikają się w absurdalny sposób, perspektywa się załamuje, a oświetlenie zdaje się pochodzić z dwóch różnych wymiarów. Początkowy entuzjazm szybko ustępuje miejsca niedowierzaniu i śmiechowi, a funkcja, która miała być przełomowa, okazuje się na razie ciekawostką produkującą materiał na internetowe memy.

“Prawie” robi wielką różnicę: walka o detale i precyzję

Podobnie frustrujące bywają próby wprowadzania drobnych, precyzyjnych zmian. To uczucie, gdy chcesz dodać do zdjęcia jeden mały element, a model zdaje się mieć własną, upartą wizję tego, jak powinien on wyglądać i gdzie się znajdować. Prosta prośba o umieszczenie obiektu w konkretnym miejscu zamienia się w serię negocjacji z algorytmem. Obiekt lewituje, ma złą skalę lub jest wtopiony w tło w sposób, którego nikt nie planował.

Co gorsza, użytkownicy szybko zauważyli, że każda kolejna próba poprawki wiąże się z pewnym kosztem – stopniową degradacją jakości całego obrazu. Z każdą edycją detale stają się coraz bardziej rozmyte, ostre krawędzie miękną, a cała grafika nabiera “zamglonego”, cyfrowego charakteru. To sprawia, że proces edycji staje się wyścigiem z czasem i liczbą poprawek, a finalny efekt, nawet jeśli bliski zamierzonemu, jest często gorszy technicznie od oryginału. To uczucie walki z narzędziem, a nie współpracy z nim.

Kwestie techniczne i etyczne, czyli o czym trzeba pamiętać

Poza czysto funkcjonalnymi problemami, warto zwrócić uwagę na kilka innych aspektów. Po pierwsze, rozdzielczość generowanych obrazów wciąż pozostawia nieco do życzenia. Okolice 1200×800 pikseli wystarczą do publikacji w mediach społecznościowych, ale to za mało do profesjonalnych zastosowań bez inwestycji w rozwiązania do upscalingu grafik.

Po drugie, kwestia własności intelektualnej. Użytkownicy zauważyli, że prośby o dodanie do zdjęć postaci znanych z popkultury często kończą się stworzeniem ich dziwacznych, zdeformowanych wariantów. To pokazuje, jak modele lawirują w temacie praw autorskich, unikając tworzenia dokładnych kopii, co jednak prowadzi do powstawania dość niepokojących rezultatów.

Na koniec warto dodać, że Google dba o transparentność. Każdy obraz edytowany lub stworzony w Gemini jest oznaczany widocznym znakiem wodnym w rogu oraz niewidzialnym cyfrowym znacznikiem SynthID. To jasny sygnał, że mamy do czynienia z treścią wygenerowaną przez sztuczną inteligencję.

Czy Nano Banana to przyszłość edycji grafiki?

Mimo obecnych niedoskonałości, potencjał Nano Banana jest ogromny. To narzędzie, które demokratyzuje edycję zdjęć, czyniąc ją bardziej intuicyjną i dostępną dla każdego. Możliwość zachowania spójności postaci to prawdziwy przełom, a edycja konwersacyjna może w przyszłości stać się standardem.

Na razie jednak Nano Banana to fascynująca, ale wciąż niedopracowana zabawka. Może być świetnym pomocnikiem do szybkich wizualizacji i kreatywnych eksperymentów, ale nie zastąpi profesjonalnych narzędzi graficznych. Potrzeba więcej precyzji, lepszego radzenia sobie ze złożonymi kompozycjami i wyższej rozdzielczości. Jeśli jednak Google utrzyma tempo rozwoju, możemy być świadkami małej rewolucji, która na stałe zmieni sposób, w jaki myślimy o obróbce zdjęć. Warto obserwować ten rozwój, nawet jeśli po drodze czeka nas jeszcze wiele absurdalnych i komicznych rezultatów. Jeśli jesteś ciekaw, co przyniesie przyszłość edycji grafik z AI, zapisz się do newslettera Delante i bądź na bieżąco razem z nami!

Źródło informacji o Nano Banana: https://blog.google/products/gemini/updated-image-editing-model/

AISO Pozycjonowanie w AI GEO

Autor
Maciej Jakubiec - SEO Specialist
Autor
Maciej Jakubiec

SEO Specialist

Absolwent marketingu ze specjalizacją e-commerce na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, pochodzący z malowniczego Podkarpacia. Do Delante dołączył w 2022 roku. Miłośnik wysokiej jakości treści na stronie. Prywatnie prawie cały wolny czas przeznacza na produkcję muzyczną, którą zajmuje się od lat, testowanie nowych przepisów i długie spacery w naturze.

Autor
Maciej Jakubiec - SEO Specialist
Autor
Maciej Jakubiec

SEO Specialist

Absolwent marketingu ze specjalizacją e-commerce na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, pochodzący z malowniczego Podkarpacia. Do Delante dołączył w 2022 roku. Miłośnik wysokiej jakości treści na stronie. Prywatnie prawie cały wolny czas przeznacza na produkcję muzyczną, którą zajmuje się od lat, testowanie nowych przepisów i długie spacery w naturze.