Czy internet, jaki znamy, umiera? Coraz więcej ekspertów, w tym CEO OpenAI Sam Altman i współzałożyciel Reddita Alexis Ohanian, ostrzega, że sieć zalewana jest przez treści generowane przez sztuczną inteligencję. Zjawisko to, znane jako „teoria martwego internetu”, staje się rzeczywistością. Jak AI przejmuje kontrolę nad siecią i czy jedynym ratunkiem jest ucieczka do zamkniętych, „ludzkich” przestrzeni online?
Czy masz wrażenie, że internet staje się coraz dziwniejszy? Że te same, pozbawione polotu komentarze pojawiają się pod każdym postem, treści na LinkedIn wyglądają jak wygenerowane przez automat, a fora dyskusyjne sprawiają wrażenie, jakby były echem samych siebie? Nie jesteś sam. To, co kiedyś było niszową teorią spiskową, dziś jest przedmiotem poważnych dyskusji w Dolinie Krzemowej. Mowa o „teorii martwego internetu”, która sugeruje, że sieć, jaką znaliśmy – pełną autentycznych, ludzkich interakcji – powoli umiera, zastępowana przez treści tworzone przez boty dla botów.
Czym dokładnie jest teoria martwego internetu?
Zanim zagłębimy się w opinie ekspertów, warto wyjaśnić, czym jest sama teoria. Teoria martwego internetu (ang. Dead Internet Theory) to koncepcja, która pierwotnie pojawiła się w 2021 roku na niszowym forum internetowym Agora Road. Jej głównym założeniem jest teza, że autentyczna, tworzona przez ludzi aktywność w internecie jest systematycznie wypierana przez treści generowane przez boty i algorytmy sztucznej inteligencji.
Według tej teorii, internet, który znamy, powoli umiera. Zamiast być tętniącą życiem przestrzenią wymiany myśli, staje się wydmuszką – miejscem, gdzie maszyny tworzą treści, aby przyciągnąć uwagę innych maszyn, a ludzie są w tym procesie coraz bardziej marginalizowani. Teoria sugeruje, że ogromna część komentarzy na forach, recenzji produktów, interakcji w mediach społecznościowych, a nawet całych artykułów, nie jest już dziełem prawdziwych użytkowników, lecz efektem działania zautomatyzowanych skryptów. Początkowo traktowana z przymrużeniem oka, dziś – w dobie powszechnego dostępu do zaawansowanych modeli językowych jak ChatGPT – teoria ta zyskuje na popularności i staje się przedmiotem poważnej debaty.
Co ciekawe, mimo, iż teoria pojawiła się w dyskursie publicznym dopiero w ostatnich latach, zjawisko obserwujemy już od dłuższego czasu. Wystarczy popatrzeć na jeden ze screenów, na który powołują się redaktorzy Wikipedii w kontekście treści masowo repostowanych przez boty w trakcie wyborów prezydenckich w USA w 2016, a więc już blisko 10 lat temu – na długo, nim w ogóle zaczęliśmy myśleć o możliwościach, które dziś daje użytkownikom generatywne AI.
Jeszcze kilka lat temu pomysł, że większość treści w internecie jest syntetyczna, brzmiał jak scenariusz filmu science fiction. Dziś jednak ostrzeżenia płyną od samych twórców technologii, która napędza tę zmianę. Zarówno Sam Altman, CEO OpenAI, jak i Alexis Ohanian, współzałożyciel Reddita, publicznie przyznają, że teoria ta ma w sobie niepokojąco dużo prawdy.
Sam Altman i problem z autentycznością
Sam Altman, człowiek, który dał światu ChatGPT, niedawno przyznał, że coraz trudniej jest mu odróżnić prawdziwe dyskusje od aktywności botów. W jednym z wpisów na platformie X (dawniej Twitter) stwierdził: „Nigdy nie brałem teorii martwego internetu na poważnie, ale wygląda na to, że jest teraz naprawdę wiele kont na Twitterze prowadzonych przez LLM”.
Jego obawy pogłębiły się, gdy komentował wątek na Reddicie pełen entuzjastycznych opinii na temat konkurencyjnego narzędzia AI. Altman napisał: „Zakładam, że to wszystko jest fałszywe/boty, chociaż w tym przypadku wiem, że trend [popularności narzędzia] jest prawdziwy”. To paradoks naszych czasów: nawet jeśli dane zjawisko jest autentyczne, jego odbicie w internecie jest tak zniekształcone przez automaty, że traci na wiarygodności.
Alexis Ohanian kontra AI slop
Alexis Ohanian jest jeszcze bardziej bezpośredni. W niedawnym podcaście bez ogródek stwierdził, że duża część internetu jest już martwa. Użył dosadnego określenia „LinkedIn slop” (co można przetłumaczyć jako „linkedinowa papka”), aby opisać zalew generycznych, tworzonych przez AI treści, które zdominowały platformy profesjonalne.
Według Ohaniana, w świecie zalanym przez boty, największą wartość zyskuje to, co jest weryfikowalnie ludzkie. „Posiadanie dowodu życia, jak transmisje na żywo i treści tworzone w czasie rzeczywistym, staje się cholernie cenne, by utrzymać uwagę” – powiedział.
Liczby nie kłamią: boty dominują w sieci
Obawy liderów branży technologicznej znajdują potwierdzenie w twardych danych. Analizy ruchu internetowego rysują obraz sieci, w której ludzie powoli stają się mniejszością.
Według raportu firmy cyberbezpieczeństwa Imperva, w 2023 roku aż 49,6% całego ruchu w internecie pochodziło ze źródeł niezwiązanych z człowiekiem. To wzrost o 2% w stosunku do roku poprzedniego i niebezpieczne zbliżenie się do progu, za którym automatyczna aktywność zacznie dominować. Co więcej, dane firmy Cloudflare wskazują, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy blisko jedna trzecia całego ruchu pochodziła od botów.
Nie chodzi tu tylko o nieszkodliwe roboty indeksujące wyszukiwarek. Coraz większy odsetek stanowią „złe boty”, odpowiedzialne za dezinformację, fałszowanie metryk (np. sztuczne generowanie odsłon i zaangażowania) oraz rozprzestrzenianie spamu. Jak ujawniła w maju 2025 roku organizacja NewsGuard, już ponad 1000 serwisów informacyjnych jest prowadzonych niemal w całości przez sztuczną inteligencję, często podszywając się pod wiarygodne źródła.
Skutki uboczne teorii martwego internetu: erozja zaufania i kulturowa pustka
Zjawisko martwego internetu to nie tylko problem techniczny. To proces, który ma głębokie konsekwencje dla naszej kultury i sposobu, w jaki postrzegamy cyfrowy świat.
Kiedy kultura virali nie jest już ludzka
Pamiętasz dziwaczne, absurdalne trendy, które kiedyś bawiły miliony? Dziś nawet viralowe treści mogą być syntetyczne. Przykładem jest tzw. „brainrot” – treści tak absurdalne i pozbawione sensu, że wydają się stworzone przez AI dla AI. Często zdobywają one ogromne zaangażowanie, które, jak się później okazuje, jest w dużej mierze napędzane przez farmy botów. Internet zaczyna przypominać teatr, w którym maszyny odgrywają spektakl dla innych maszyn, a ludzie są jedynie przypadkowymi widzami.
Ciche znikanie ludzkiego internetu
Podczas gdy sieć zalewana jest przez syntetyczne treści, te autentyczne, stworzone przez ludzi, po cichu znikają. Zjawisko znane jako „link rot” (gnicie linków) postępuje w zastraszającym tempie. Badanie Pew Research Centre wykazało, że 38% stron internetowych utworzonych w 2013 roku jest już niedostępnych. Całe archiwa ludzkich myśli, kreatywności i historii po prostu znikają, a w ich miejsce wchodzi nieskończony strumień niskiej jakości, automatycznie generowanego wypełniacza.
Jaka przyszłość czeka internet?
Czy jesteśmy skazani na cyfrową dystopię? Niekoniecznie. W odpowiedzi na zalew botów rodzi się nowy trend: ucieczka w stronę bardziej zamkniętych, autentycznych przestrzeni. Alexis Ohanian przewiduje, że czeka nas „następna generacja mediów społecznościowych”, która będzie „weryfikowalnie ludzka”.
Już teraz widać, że centrum życia towarzyskiego przenosi się z publicznych feedów do prywatnych czatów grupowych na Signal, WhatsApp czy Telegramie. Te „anty-social-media”, jak nazwała je krytyczka z „New York Timesa”, stają się enklawami, gdzie można prowadzić prawdziwe rozmowy bez obawy, że w dyskusji bierze udział algorytm.
Teoria martwego internetu przestała być ciekawostką z forum internetowego. To realne wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć. Być może przyszłość sieci nie leży w globalnej, otwartej agorze, ale w mniejszych, zaufanych społecznościach, gdzie najważniejszą walutą znów stanie się autentyczność. A czy Ty zauważyłeś, że internet staje się coraz bardziej… pusty? Bądź na bieżąco ze zmianami w sieci i zapisz się do newslettera Delante!
Absolwent marketingu ze specjalizacją e-commerce na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, pochodzący z malowniczego Podkarpacia. Do Delante dołączył w 2022 roku. Miłośnik wysokiej jakości treści na stronie. Prywatnie prawie cały wolny czas przeznacza na produkcję muzyczną, którą zajmuje się od lat, testowanie nowych przepisów i długie spacery w naturze.
Absolwent marketingu ze specjalizacją e-commerce na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, pochodzący z malowniczego Podkarpacia. Do Delante dołączył w 2022 roku. Miłośnik wysokiej jakości treści na stronie. Prywatnie prawie cały wolny czas przeznacza na produkcję muzyczną, którą zajmuje się od lat, testowanie nowych przepisów i długie spacery w naturze.