Najłatwiej zrozumieć ten schemat na przykładzie zjawisk psychologicznych i ekonomicznych, które mają zastosowanie przy takim scenariuszu.
1. Prawo malejących zysków
Pierwszy z nich to dobrze znane w Dolinie Krzemowej prawo malejących zysków. W kontekście digital marketingu mówi ono o momencie, gdzie każda kolejna złotówka inwestowana w dany kanał przynosi mniejszy zysk. Dzieje się tak z powodu wcześniej wspomnianego założenia, że po drugiej stronie czeka nieskończona baza klientów, do której wystarczy dotrzeć. Realnie, po przekroczeniu optymalnego budżetu, algorytmy reklamowe wyczerpują pulę użytkowników o wysokiej intencji zakupowej i zaczynają kupować ruch niskiej jakości, w efekcie czego zwrot z inwestycji spada, a koszt pozyskania wartościowego klienta rośnie.
2. Syndrom fałszywego tłumu w restauracji
Jeśli zwiększasz budżet w Google Ads bez pokrycia w intencji zakupowej, to trochę tak, jakbyś wynajmował statystów, by zrobili sztuczny tłum w Twojej restauracji. Kelnerzy (na potrzeby metafory dział sprzedaży) biegają zdezorientowani, brakuje im stolików, a na koniec dnia okazuje się, że nikt nawet nie złożył zamówienia. Kierownik sali mógłby się cieszyć z rekordowego ruchu w restauracji, ale w rachunku zysków i strat dla restauracji, nie zmieniłoby to absolutnie nic, poza kosztem poniesionym w związku z zatrudnieniem statystów.
Dokładając budżet bez wcześniejszej analizy potencjału, płacisz za ruch, który zapycha Twój CRM, ale nie prowadzi do dopięcia sprzedaży.
3. Unikanie wysiłku poznawczego
Dlaczego możesz obserwować spadek wartościowych leadów z Twoich reklam, zwłaszcza w branży B2B? Bo decydenci z tego sektora powoli przechodzą na inne narzędzia. Coraz częściej zlecają research potencjalnych usługodawców czy dostawców oprogramowania narzędziom AI, które przygotowują podsumowania kilku najlepszych firm. Taki decydent następnie wchodzi bezpośrednio na strony wskazane w odpowiedzi AI i tam zapoznaje się z ofertą, pomijając w tym procesie research w wyszukiwarce Google.
Wynika to z wysiłku poznawczego, który trzeba włożyć wykonując ręcznie takie poszukiwania. Wpisywanie haseł w Google, przeklikiwanie się przez reklamy, wyniki organiczne, dodatkowe moduły – to wszystko czasochłonny proces, który można z łatwością oddelegować AI. Dlatego w przypadku wielu branż opłacalną inwestycją jest AISO, czyli pozycjonowanie w narzędziach AI – bo to właśnie tam powstał nowy kanał styku firmy z potencjalnym klientem.
Dowiedz się, kiedy warto inwestować w AISO: Czy AISO sprawdzi się w każdej branży?