Jak pisać newslettery i nie denerwować użytkowników?

Jak pisać newslettery i nie denerwować użytkowników?

Email marketing jest skutecznym narzędziem w rękach sprawnego marketera. W dzisiejszym wpisie podpowiadamy, jak wysyłać angażujące newslettery, które nie zirytują Twoich odbiorców.

Ostatnio na naszym blogu: Jak sprawić, by ludzie czytali twojego bloga?

Marketing poprzez email dla wielu osób wydaje się czymś anachronicznym, wszak pierwszy email został wysłany w 1971 roku. Z kolei pierwszy mail sprzedażowy powstał już w 1978 roku, kiedy to  Gary Thuerk rozesłał, przy pomocy ówczesnej sieci, ofertę dla 400 potencjalnych klientów. Jak więc widać, email marketing towarzyszy nam od bardzo dawna. Wbrew pozorom nie czyni go to reliktem przeszłości.

Marketing przy pomocy e-maila jest jedną z najbardziej efektywnych form reklamy. Wskazują na to dane Instytutu badań rynkowych: na rok 2014 najchętniej wybieranym medium do komunikacji online jest poczta elektroniczna (korzysta z niej 97% osób), z kolei 70% internautów korzysta z niej codziennie, zaś 40% osób sprawdza swoją skrzynkę nim umyje zęby. Wiele osób dzień zaczyna nie od Facebooka, ale właśnie od poczty zarówno firmowej, jak i prywatnej. Dlatego też warto wykorzystać ten kanał komunikacji by kontaktować się ze swoimi potencjalnymi klientami, gdyż aż 57% badanych ma lepszą opinię o firmie, która wysyła newsletter.

Dobry newsletter może budować pozytywny wizerunek firmy, jak również pomaga w zwiększeniu lojalności wobec marki.

Czym jest newsletter i dlaczego nie jest to spam?

Newsletter to sposób stałej komunikacji z klientami marki. Stworzony został po to, by utrzymywać z klientem dobre i stałe relacje. W pierwszej kolejności spełnia cele wizerunkowe, w kolejnym – sprzedażowe.

Jeśli myślimy o email marketingu, często pierwszą rzeczą, jaka przychodzi nam na myśl to “spam”. Spam wywodzi się z języka angielskiego i w dosłownym tłumaczeniu oznacza mielonkę. W niedosłownym zaś niechciane i niepotrzebne wiadomości, najczęściej wysyłane na elektroniczną skrzynkę. Z kolei dobry newsletter, który buduje relacje z klientem, w następstwie czego sprzedaje, jest zawsze marketingiem za przyzwoleniem, cytując za tytułem książki Setha Godina.

Marketing bez pozwolenia to typowe, irytujące zagrywki marketerów, które sprawiają, że marketing źle się kojarzy. To denerwujące pop-upy, które zajmują cały ekran, gdy chcemy przeczytać artykuł czy reklama gdy oglądamy film na YouTube, która nie jest dopasowana do konkretnej osoby. To również reklamy w telewizji, które trwają tyle, że można swobodnie zrobić herbatę i obiad jednogarnkowy.

Email marketing nie powinien być irytującą koniecznością, którą należy przetrwać, by zdobyć, to czego chcemy. Dlatego też warto zapoznać się z pojęciem marketingu za przyzwoleniem. Odbiorca powinien chcieć otrzymać nasz newsletter, mało tego, powinien czerpać zadowolenie z każdego naszego maila i z chęcią go czytać.

Jeśli nie jest zadowolony z naszej komunikacji, powinien mieć możliwość z łatwością się wypisać i nigdy nie otrzymać od nas ponownie maila.

By mieć pewność, że wszyscy klienci świadomie zapisali się na newsletter, dobrą opcją będzie zapis double opt in. Oznacza to, że dodatkowo muszą kliknąć w link, który przyjdzie im na skrzynkę i potwierdzić, że to właśnie oni zapisali się na ten newsletter. Sprawia to, że nikt nie poda nieprawdziwego maila, nienależącego do siebie i zmniejsza prawdopodobieństwo, że ktoś nas oskarży o spamowanie.

Jak dbać o higienę bazy adresowej?

Oprócz double opt in, warto zwrócić uwagę na liczbę odbić i jaki jest typ odbić. Należy szybko usuwać adresy, które odbijają się w sposób twardy.

Twarde odbicie oznacza, że e-mail nie miał możliwości dotarcia do odbiorcy (np. dlatego że skrzynka już nie istnieje albo nigdy nie istniała, ponieważ ktoś podał nieprawidłowy adres bądź z błędem). Im szybciej usuniemy taki adres tym lepiej. Jeśli będziemy zbyt często wysyłać maile, które odbijają się “twardo”, to skrzynki zaczną nas oznaczać jako adres wysyłający spam.

Jak pozyskać bazę danych do wysyłek newslettera?

Jak wyżej wspominaliśmy, odbiorca powinien sam z własnej woli zostawić adres email. Oczywiście, sprawa nie jest taka prosta, wszak mało kto chce się dzielić swoimi danymi ot tak, więc trzeba zachęcać odbiorców. Jak? O tym zaraz.

Zapis na newsletter musi zostać poprzedzony uzyskaniem stosownych zgód na komunikację drogą elektroniczną. Zgoda ta musi być dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna.

Warto pamiętać, że to na osobie wysyłającej spoczywa odpowiedzialność udowodnienia, że faktycznie ma zgodę. Dlatego też lepiej ją mieć niż nie mieć.

Jak pozyskać listę mailingową do newslettera?

1. Umieść na stronie formularz zapisu. Zapewne mało kto się zapisze, jednak warto dodać, jakie są korzyści z zapisu, co podniesie liczbę zapisanych osób. Zaproponuj ekstra zniżkę, której nikt nie odmówi. Może drobny upominek? 68%użytkowników internetu mówi, że taki sposób zachęcania na nich działa. Inne osoby twierdzą, że zapisują się na newslettery, ponieważ interesuje ich tematyka serwisu, bądź chcą mieć szybki dostęp do informacji. Zadbaj na początku o te 68%!

  • Jeśli chcesz by był to baner pop-up, spraw, by nie był on irytujący. Ustaw capping na 1, jeśli klient nie chce newslettera to nie drażnij go ciągłymi pytaniami. Do tego nie przerywaj procesu zakupowego – narażasz się w ten sposób na porzucenie koszyka – nie warto.

2. Zorganizuj konkurs, w którym Twoi potencjalni klienci udostępnią Ci swój adres mailowy.

3. Wykorzystaj social media – Facebook udostępnił kampanię reklamową na zbieranie adresów email.

4. Skorzystaj z możliwości offline – tych opcji jest bardzo wiele. Wszelkie karty uczestnictwa na targach, formularze znajdujące się w sklepie np. na tabletach, na których kupujący mogą wklepać swój e-mail, konkursy offline, kody QR np. w gazetach papierowych, które uruchamiają formularz zapisu. Jak widać, tutaj ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia. Każde fizyczne zetknięcie z klientem może być okazją do uzyskania adresu email. Nie marnujmy tych okazji! W takich wypadkach jednak znów musimy potwierdzić prawdziwość adresu email – wiele osób może podać nieprawdziwy. Jeśli oferujemy upominek za zapis na newsletter, sprawdźmy najpierw, czy faktycznie on się należy.

Lista mailingowa - newsletter

Jakie dane zbierać? Zbierajmy email i imię – im więcej danych, tym mniej osób będzie aż tak zdeterminowanych, by się zapisać. Imię konieczne jest do personalizacji. Ważne jest by robić to poprawnie. Przez poprawnie rozumie się używanie odmiany przez przypadki “Drogi Damianie”, a nie “Drogi Damian”, jak również przez płcie. Nawet jeśli sklep jest typowo damski, to warto zabezpieczyć się przed sytuacjami typu “Droga Damiana”.

Newsletter sprzedaje

Nie wierzysz? Według badań z 2019 roku każdy jeden dolar wydany na email marketing zwrócił się w 44 dolarach. Do tego nie można umniejszać zasług wizerunkowych email marketingu.

Z czego wynika tak dobry rezultat tego sposobu komunikacji? Wynika on z tego, że jest to bardzo osobista i spersonalizowana forma komunikacji na bardzo prywatny kanał. To już nie jest jakaś reklama pojawiająca się w feedzie na Facebooku, tylko wiadomość dopasowana do odbiorcy, który wyraził na nią zgodę i która zawiera interesujące go informacje.

Ludzie zapisani na newsletter to potencjalni klienci. To ludzie, którzy już wiedza o naszym istnieniu (brand awareness) i zaufali nam na tyle, że podzielili się swoim adresem email. To bardzo wiele. Pozwolili nam ingerować w ich prywatną przestrzeń, więc warto to docenić jako marketer.

Dlaczego warto mieć newsletter?

Oprócz tego, że ludzie ufają firmom, które posiadają newsletter, to newsletter ma jeszcze inne niewątpliwe zalety. Wśród nich jest np. to, że można dotrzeć do tysięcy ludzi w kilka minut. Dodatkowo, istnieją systemy do wysyłki kampani e-mailowych, które pozwalają na segmentowanie odbiorców, co pozwala na bardzo spersonalizowaną komunikację. Adresy email to potencjalne leady, które zbieramy za bardzo niską kwotę – można tego nie robić, ale jest to po prostu niegospodarność.

Segmentacja i targetowanie odbiorców – dlaczego to ważne?

Wiele osób nie wykorzystuje w pełni potencjału newsletterów. Niektórzy pomijają np. segmentacje, która jest przecież arcyważna i jest największą zaletą e-mail marketingu. Personalizacji nie stosuje 53,57% osób wysyłających e-mail marketing.
Jednocześnie e-maile z personalizacja mają wyższy open rate o 26%. Jest o co walczyć!

Programy do mailingu dają ogromną wiedzę na temat zachowań użytkowników. Programy te umożliwiają obserwację np. kto czyta newsletter, kto czyta, ale nie kupuje, w co klikają odbiorcy i o której godzinie. Do tego można segmentować odbiorców np. po danych behawioralnych. Dopasuj maila do zachowania użytkownika! Narzędzia dają ci bardzo ważne informacje np. kto kupuje Twoje produkty, a kto nie, a może chcieć. Przeanalizuj open rate – z niego wywnioskujesz, kto lubi Twoją firmę, a kto wręcz przeciwnie. Jeśli widzisz, że ktoś klika, ale nie kupuje, kuś go zniżkami i promocjami.

Można również targetować odbiorców na podstawie danych deklaratywnych.

Co można wysyłać w newsletterze?

Dosłownie wszystko!

  • Masz nowe teksty na blogu? Poinformuj o nich! Zrób dobrą zajawkę i powiedz, czego mogą się dowiedzieć z tego artykułu.
  • Masz nowy produkt w sklepie? Świetnie! Poinformuj o tym, zachęć do testowania!
  • Wydarzyło się coś wyjątkowego w Twojej firmie? Będziesz na targach, spotkaniu, albo chcesz coś nowego wprowadzić? Firma zdobyła nagrodę, znalazła się w ważnym branżowym rankingu? Powiedz o tym!
  • Edukuj, dziel się wiedzą, pokaż że jesteś ekspertem.
  • Jeśli to pasuje do typu Twojego biznesu, zapytaj klienta co u niego słychać. Newsletter wcale nie musi być jednostronną formą komunikacji, a wręcz nie powinien być. Jeśli ktoś odpisze na Twój newsletter to tym lepiej.
  • Oferuj rzeczy premium, by faktycznie warto było zapisywać się na newsletter. Dawaj wyjątkowe zniżki tylko dla subskrybentów, raporty tylko dla zapisanych. Niech ta forma komunikacji będzie rzeczywiście personalna i gratyfikująca.

Dobre praktyki newsletterowe

  1. Wybierz jeden szablon, skorelowany z kolorami firmy, i się go trzymaj. Gdy klient widzi newsletter to musi na pierwszy rzut oka zidentyfikować firmę. Pomaga w tym jednolity szablon, do którego użytkownicy szybko się przyzwyczają. Oprawa graficzna jest ważna dla 45% osób.
  2. Nie spamuj. To, że ktoś zgadza się na nasze maile, nie oznacza, że chcę codziennie słyszeć od Ciebie dzień dobry. Wysyłaj rzadziej, ale ciekawiej – wtedy gdy faktycznie masz coś do przekazania. Nie tylko ofertę sprzedażową, ale też ciekawą myśl. Aż dla 69% osób e-mail marketing powinien przede wszystkim dostarczać ciekawych treści.
  3. Parafrazując znany cytat, jeśli naprawdę kochasz swoich subskrybentów, to dasz im wolność. Wypisanie z newslettera musi być tak proste jak zapisanie. Nie trzymaj nikogo na siłę, nie utrudniaj. Podczas wypisu spróbuj zapytać, dlaczego ktoś się wypisuje. Możliwe, że dostaniesz cenny feedback, z którego później wyciągniesz wnioski.
  4. E-maile zawsze powinny być wysyłane przez tę samą osobę. Stały nadawca sprawi, że osoba subskrybująca będzie mogła stworzyć z nią więź. Milej jest stworzyć więź nie z firmą Delante, ale z konkretną Kasią z Delante 😉
  5. Zadbaj o interesujący temat wiadomości. Użyj imienia, gdyż to przyciąga uwagę. Podkreśl co wysyłasz – zniżki i promocje. Warto zastosować model AIDA.
  6. Używaj altów. Wiele dostawców usług pocztowych blokuje wyświetlanie obrazków. Zachęć odbiorcę, by jednak pobrał te obrazki przy pomocy ciekawego alta. Dbaj też o to, żeby wysyłać wersję HTML/TXT. Przetestuj, czy Twój newsletter gdzieś się nie wysypuje. Może przestaje tak ładnie wyglądać na poczcie Onet? Troszcz się o to, by zawsze wyglądał ładnie niezależnie od urządzenia i skrzynki. Większość programów do wysyłki mailingów daje taką możliwość. Jeśli robisz to chałupniczo, to po prostu sprawdź to ręcznie!
  5,00 / 5 ( 4 )
Autor
Junior SEO Specialist - Karolina

Junior SEO Specialist

Absolwentka polonistyki swoje pierwsze zawodowe kroki stawiała w performance marketingu. Los pokierował ją jednak w kierunku SEO i od grudnia 2018 roku pod auspicjami Delante zdobywa wiedzę i umiejętności w zakresie pozycjonowania. Uwielbia Shakespeara, Krzysztofa Krawczyka i wszystko, co popkulturowe. Najlepiej czuje się na styku tego, co masowe, z tym, co wyszukane. Marzy o wycieczce na Broadway i zobaczeniu ulubionego musicalu Hamilton z oryginalną obsadą.

Ostatnio na naszym blogu

Jesteś ciekawy, jak wygląda pozycjonowanie sklepów internetowych, a może chcesz wejść na rynek szwajcarski i ciekawi Cię, jak wygląda pozycjonowanie zagraniczne? Na naszym blogu znajdziesz odpowiedzi na te pytania i wiele innych porad ważnych dla rozwoju Twojego biznesu.