Koniec internetu jaki znamy?
Przekroczenie tak ważnej bariery natychmiast ożywiło znaną “teorię martwego internetu” (ang. Dead Internet Theory). Jej zwolennicy zakładają pesymistycznie, że sieć stanie się wkrótce wyjałowioną przestrzenią, w której boty będą tworzyć miliardy podstron i artykułów wyłącznie po to, by indeksowały je inne boty, spychając naturalnego, ludzkiego twórcę na absolutny margines.
Wielu liderów branży technologicznej uspokaja jednak nastroje, zauważając w obecnej sytuacji coś wręcz odwrotnego. Algorytmy nie pozbawiają ludzi wpływu na sieć, ale znacznie obniżają próg wejścia dla innowatorów. Dzisiaj nie trzeba posiadać zaawansowanej wiedzy z zakresu programowania ani spędzać miesięcy nad tworzeniem własnej architektury, aby z pomocą AI publikować w pełni funkcjonalne, użyteczne strony. Paradoksalnie to boty zdemokratyzowały możliwość kreacji, co udowadnia, że internet nie umiera, ale wchodzi na wyższy etap złożoności i produktywności.