Ten niespodziewany spadek widoczności w Google Discover jest wyraźnie zauważalny na raporcie wygenerowanym w Google Search Console:

Teoria klienta dotycząca spadku widoczności w Google Discover
Klient zakładał, że przeniesienie komentarzy z Facebooka na stronę internetową mogło przyczynić się do gwałtownego spadku ruchu z Google Discover. Chodzi o to, że część komentarzy zawierała wulgarny język, co bez wątpienia mogło wpłynąć na jakość strony. Warto dodać, że takie treści naruszają zasady Google Discover, które są jeszcze bardziej rygorystyczne niż zasady Google.
Nasza teoria dotycząca spadku widoczności w Google Discover
Przeniesianie komentarzy odbyło się w grudniu. Chociaż w początkowej fazie ten transfer rzeczywiście mógł wpłynąć na ruch generowany przez Google Discover, ewidentnie nie był on głownym powodem spadków widoczności – witryna klienta zaczęła ponownie pojawiać się w feedzie w styczniu, lutym i marcu.

Oznaczało to, że przeniesienie komentarzy z mediów społecznościowych na stronę internetową nie było przyczyną spadku widoczności.
Jednak zanim zaczeliśmy szukać dalej, postanowiliśmy upewnić się, że strona klienta spełnia wszystkie kryteria umożliwiające pojawienie się w Google Discover – przedstawiliśmy kilka wytycznych dotyczących treści publikowanych na jego stronie.
Innymi słowy, przedstawiliśmy klientowi wskazówki w zakresie:
- uporządkowania treści,
- towrzenia bardziej przystępnych i klarownych artykułów,
- wprowadzenia dat publikacji,
- dodania większej ilości informacji o autorach i zespole redakcyjnym,
- wzmacnianiania tzw. social signals (informacje o stronie, które są tworzone i udostępniane przez internautów w różnych mediach społecznościowych).
Wszystkie te wskazówki miały na celu pomóc naszemu klientowi zwiększyć
Brak strategii contentowej dla Google Discovery
Co więcej, dzięki naszemu audytowi SEO zauważyliśmy, że klient nie miał jasno sprecyzowanej strategii tworzenia i publikowania treści. Brak content planu może negatywnie wpływać na ocenę jakości witryny przez boty Google.
Chodzi tu głównie o regularne publikowanie treści związanych z niszą i branżą klienta.
Zauważyliśmy też, że spośród wszystkich rodzajów treści publikowanych na stronie, to przepisy kulinarne okazały się być głównym źródłem ruchu, który pochodził z Google Discover.

Dzięki analizie treści, zauważyliśmy również, że w listopadzie i grudniu zostało opublikowanych dużo artykułów z poradami kulinarnymi. Co ciekawe liczba tych artykułów zaczęła maleć od początku lutego.

Dla nas był to jasny sygnał, że regularne publikowanie artykułów z poradami kulinarnymi wpływa pozytywnie na widoczność strony klienta w Google Discover.
Kiedy wreszcie udało się nam to ustalić, zasugerowaliśmy stworzenie planu treści, który spełniałby dwa główne cele:
CEL 1: Tworzenie i regularne publikowanie treści, które Google Discover uważał za wartościowe dla użytkowników – w tym przypadku były to porady kulinarne.
CEL 2: Upewnienie się, że tematyka nowych artykułów nie powiela się, co miało zapobiec dublowaniu się słów kluczowych.
Mimo że usługa audytu SEO nie obejmuje stworzenia Content Planu, daliśmy klientowi kilka wskazówek dotyczących planowania publikacji i pisania treści. Zleciliśmy:
- regularne szukanie nowych słów kluczowych, co pomaga tworzeniu artykułów, które są zgodne z aktualnymi potrzebami grupy docelowej,
- tworzenie grup tematycznych, co pozytywnie wpływa na budowanie autorytetu (w tym przypadku w dziedzinie związanej z gotowaniem),
- łączenie artykułów za pomocą linków wewnętrznych, co pomaga w optymalizacji SEO,
- dostosowanie nowych treści do intencji wyszukiwania użytkowników,
- stworzenie spójnej struktury informacji, żeby pomóc użytkownikom w szybszym zrozumieniu danych podanych na stronie (na przykład dodanie infografik, tabelek czy podpunktów),
- aktualizację treści sezonowych, które są wyszukiwane np. głównie w święta bożonarodzeniowe czy lato.
Używanie tagów strony jako hasztagów
Kolejną rzeczą, którą udało nam się zauważyć dzięki audytowi SEO, była zdecydowanie za duża liczba tagów strony – było ich więcej niż samych podstron.

Okazało się, że jest ponad 3000 tagów stron, plus 1000 innych tagów, podczas gdy liczba przepisów związanych z tymi tagami wynosi zaledwie 700. To poważny problem, ponieważ tagi na stronach to nie to samo co hashtagi w mediach społecznościowych.
W skrócie, dodając tag do strony internetowej lub bloga – na przykład przy użyciu WordPressa – tworzona jest osobna strona z tagami, na której znajduje się lista wszystkich artykułów oznaczonych tym konkretnym tagiem. Domyślne ustawienia WordPressa pozwalają wyszukiwarkom indeksować te strony, więc wszystkie strony z tagami trafiają do bazy Google. To stwarza dwa problemy: kanibalizacja słów kluczowych i marnowanie zasobów Google.
Innymi słowy, za każdym razem, gdy tworzy się nowy tag, tworzy się też nowa strona z tagami. Kiedy liczba tagów przewyższa liczbę stron, oznacza to, że mamy dużo stron, które nie tylko są słabej jakości, ale również rywalizują ze stroną głowną. Żeby rozwiązać ten problem, zaproponowaliśmy klientowi podjęcie następujących kroków:
- Grupowanie tagów, mając na uwadze ich powiązanie tematyczne (np. przepis-tag placki ziemniaczane + przepis-tag placki z ziemniaków).
- Ponieważ liczba tagów była dość duża, odwiedzaliśmy ich ręczne kategoryzowanie. Zamiast tego zasugerowaliśmy użycie sztucznej inteligencji, a dokładniej zrobienie tego za pomocą API Open AI zintegrowanego z Arkuszami Google.
- Z każdej grupy tagów zasugerowaliśmy wybranie tylko jednego, który ma największą liczbę wyświetleń.
- Pozostałe tagi należało usunąć, ustawiając przekierowania 301.
- Tagi, które generują zerowy ruch, powinny zostać usunięte bez przekierowań.
- Przekazanie listy tagów zespołowi ds. treści, aby mogli z nich korzystać podczas pisania i późniejszego publikowania nowych treści.
- W przypadku nowych tematów należy zdefiniować nowe tagi.
Warto zdać sobie sprawę z tego, że o ile są poprawnie skonfigurowane, tagi stron mogą pomóc w pozycjonowaniu. Oznacza to, że te elementy nie powinny przyczyniać się do powielania treści znajdujących się w innych sekcjach strony. Poza tym, z każdym tagiem powinno być powiązanych kilka artykułów. Takie podejście poprawia linkowanie wewnętrzne i przyczynia się do poprawy innych istotnych czynników SEO.
Za dużo podstron z niskiej jakości treściami
Przeskanowanie strony klienta za pomocą narzędzia Screaming Frog pomogło zwrócić naszą uwagę na dwie kolejne kwestie, które przyczyniały się do słabej widoczności strony: mało linków wewnętrznych i brak wystarczającej ilości treści na stronach.
Porównaliśmy te wyniki z danymi dostarczonymi przez Google Search Console:

Zdecydowaną większość – bo aż 96% ruchu internetowego – pochodziło z dwóch katalogów: “Przepisy” i “Porady”. Tymczasem pomimo częstego pojawiania się w wynikach wyszukiwania pozostałe kategorie, takie jak “Tagi”, “Tagi przepisów” i “Składniki, nie przyniosły praktycznie żadnego ruchu.
Podobne wnioski pokazał także raport dotyczący ruchu w Google Discover:

To oznaczało, że aż 87% ruchu, jak i wyświetleń, pochodziło z sekcji “Porady”, która stanowiła zaledwie 7% całej witryny.
W rezultacie stało się dla nas jasne, że większość domeny była zdominowana przez adresy URL o niskiej jakości. To negatywnie wpłynęło na pozycjonowanie strony klienta w Google i sprawiło, że była podatna na zmiany i aktualizacje algorytmów wyszukiwarki.
Warto w tym miejscu dodać, że ostatnie aktualizacje algorytmu Google znacząco wpłynęły na wydajność stron w Google Discover w ciągu ostatniego roku. Spowodowały one nagłe wahania w ruchu internetowym z tego kanału, które z natury jest dość nieprzewidywalne.