ROAS oczywiście wciąż pozostaje podstawowym wskaźnikiem efektywności kampanii reklamowych, ponieważ pokazuje, ile przychodu zostało wygenerowanego względem wydatków na reklamę. Nie dostarcza jednak informacji, czy cała ta sprzedaż rzeczywiście powstała tylko dzięki kampanii. Właśnie tutaj pojawia się pomiar faktycznego wzrostu, czyli dodatkowego efektu, który nie wystąpiłby bez określonych działań marketingowych.
Można to wyjaśnić na przykładzie. W tradycyjnym modelu atrybucji klient widzi reklamę w sieci, klika, dokonuje zakupu, a system przypisuje konwersję do danej kampanii. Pomiar faktycznego wzrostu idzie o krok dalej – porównuje wyniki odbiorców reklamy z dobraną grupą kontrolną, aby oszacować, ile zakupów rzeczywiście wygenerowała reklama, a ile nastąpiłoby również bez niej.
Jak duże mogą być różnice między ROAS a rzeczywistą efektywnością kampanii? W raporcie opublikowanym przez firmę Measured przedstawiono przykłady weryfikacji różnych kampanii, gdzie np. dla remarketingu na Facebooku, ROAS raportowany przez platformę wyniósł 5,3, podczas gdy incremental ROAS osiągnął jedynie 1,75. Oznacza to, że przychód przypisany reklamom był ponad trzykrotnie wyższy od oszacowanego przychodu dodatkowego. Wysoki wynik kampanii nie musi więc oznaczać równie dużego wpływu na sprzedaż. Porównanie wyników dla innych platform z tego raportu przedstawia poniższa grafika:

Źródło: Incrementality Measurement for Marketers Guide