Spis treści:
- Czego nie robić w SEO w 2022 roku? 13 najczęstszyh błędów SEO
- Cloaking & hidden texts
- Link building za 49,99 PLN + VAT
- Keyword stuffing
- Content pod szyldem “byle by było”
- Strona WWW bez optymalizacji nie pojedzie
- NIE olewaj i NIE duplikuj meta tagów i altów
- NIE wstawiaj nofollow, gdzie popadnie
- NIE kopiuj contentu
- NIE przeginaj z nagłówkami
- NIE zapominaj o poradach od PageSpeed Insights
- NIE żałuj pieniędzy na SSL
- NIE zaśmiecaj historii domeny
- NIE publikuj tej samej strony WWW pod kilkoma adresami
- Nie kantuj w SEO
Najczęstsze błędy SEO, tzw. black hat SEO to zbiór nieczystych zagrywek onsite i offsite, które stosują zarówno SEO-freelancerzy, jak i agencje SEO, które pozornie poprawiają wyniki w SERPach. “Pozornie” to słowo klucz. W rzeczywistości algorytmy Google w ostatnich latach dzięki machine learning naprawdę potrafią się zorientować, kiedy ktoś próbuje je okantować.
Domenom, które spróbują poniższych trików (często bez wiedzy Klienta, który po prostu zamówił usługę SEO), wręczy solidne filtry i kary, które będą stanowić problem w pozycjonowaniu strony przez długie lata. Wiemy to, bo często musimy “odkręcać” takie historie u naszych nowych Klientów, kiedy Ci wcześniej padli ofiarą SEO’wego oszustwa.
Na co zwrócić uwagę i czego NIE robić w SEO w 2022 roku?
Czego nie robić w SEO w 2022 roku? 13 najczęstszyh błędów SEO
1. Cloaking & hidden texts
To triki największych SEO’wych kłamczuchów. Jeśli chodzi o cloaking, czyli pokazywanie innej treści użytkownikom, a innej robotom Google, pomoże Ci to w wygenerowaniu dodatkowego ruchu na stronie. W końcu okantujesz algorytm, który, przykładowo, być może przekieruje do Ciebie część użytkowników po frazie “najtaniej buty Nike”, a Ty w środku linku dorzucisz wyprzedaż akcesoriów i dekoracji do domu. Przebiegły plan. Tylko czy biegacze, szukający obuwia skuszą się na inny zakup?
Oczywiście, jakiś procent szans jest. Jednak większość wyjdzie od razu. Dlaczego? Bo ich oszukałeś i uwierz, że nie będą już chcieli wrócić na Twoją stronę. Dodatkowo możliwe, że na pożegnanie dodadzą jeszcze negatywną recenzję. Z perspektywy SEO wysoki wskaźnik wyjść i odrzuceń obniży średnią długość sesji na stronie, co negatywnie wpłynie na rating strony i… katastrofa gotowa.
Podobnie z hidden texts, czyli ukrywaniem tekstu. Niegdyś ukrywało się dodatkowy, niezwiązany z treścią strony tekst lub chociaż pakiety słów kluczowych (np. dodane małą czcionką, czy białym fontem, w komentarzach w HTML lub umieszczone pod grafikami). Może i sprowadzisz kogoś w ten sposób na stronę WWW, ale czy ten ktoś zamieni się w Twojego Klienta? A nawet jeśli w taki sposób wygenerowany ruch da Ci chwilowo zarobić, to za chwilę dostaniesz bana od Google i wszelkie dobre pozycje w organicznych wynikach wyszukiwania szlag trafił.
2. Link building za 49,99 PLN + VAT
Jest to jeden z najczęstszych błędów SEO. Byle gdzie, byle jak, aby tylko zdobyć linki zewnętrzne. To już nie przejdzie. A jeszcze kilka lat temu farmy linków były świetnym narzędziem do pozycjonowania strony. Dziś to bezwzględnie negatywnie oceniane przez Google black-hat SEO, za które kary i filtry od algorytmów przeglądarki są praktycznie nieuniknione.
Pozyskiwanie linków zewnętrznych z niesprawdzonych źródeł to ogromne ryzyko dla Twojej domeny.
Skąd wiedzieć, czy oferowany Ci link building to fake? Niech Twoje podejrzenia wzbudzi cena za jeden link. Kiedy chcesz pozyskać link ze strony o wysokim prestiżu i rankingu Google np. za sprawą artykułu sponsorowanego, koszt takiej współpracy wyniesie od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Jeśli otrzymasz ofertę, w której za kilkadziesiąt złotych masz pozyskać x linków, kierujących do Twojej domeny, coś tu jest nie tak.
To nie wszystko. Sprawdź nasz raport pt. “Najczęstsze błędy w link buildingu 2021” i przekonaj się, na co warto uważać podczas działań SEO w tym zakresie.
3. Keyword stuffing
Jak poprawić pozycje strony WWW w Google Polska? SEM, SEO i skuteczne pozycjonowanie stron internetowych w Google plus kampanie PPC – Google Ads.
Tak wyglądałoby każde zdanie na naszym blogu, gdybyśmy chcieli stosować keyword stuffing. Może i nawet jest w tym jakiś przekaz, ale czyta się to tragicznie. Do tego upychanie słów kluczowych w każdym możliwym miejscu na podstronie lub landing page’u już od ponad dekady jest źle oceniane przez Google, a mimo to do dziś trafiamy na marketerów i copywriterów, którzy właśnie w taki sposób tworzą opisy produktów, usług i wpisy na blogu.
Dosyć! Nienaturalne mnożenie słów kluczowych musi odejść w niepamięć. W zamian daj swoim czytelnikom i robotom Google content, który naprawdę ma wartość, jest unikatowy i dobrze się czyta.
4. Content pod szyldem “byle by było”
No właśnie. Content marketing w wielu polskich firmach wciąż leży. Ostatni wpis na blogu sprzed roku. Albo nawet i sprzed tygodnia, ale na dwa/trzy akapity tekstu. E-book złożony przez grafika, który zatrzymał się w 2005 roku na WordArtach i nikt już do niego nie zagląda. Opisy produktów w stylu “najlepsze rozwiązanie na rynku wysokiej jakości, dostarczane przez wiodących liderów w branży od 20 lat”.
Kiedyś to działało. Wrzucało się, co się da, gdzie się da, pokopiowane z innych stron, bez ładu i składu, bez kropli formatowania tekstu, a roboty Google przymykały na to oko lub nawet windowały takie serwisy w górę. Dziś to nie przejdzie.
5. Strona WWW bez optymalizacji nie pojedzie
Nawet jeśli content będzie świetny, a wynajęty przez Ciebie lub etatowy specjalista SEO nie będzie kombinował i romansował z black hat SEO, a po prostu sumiennie robił dobrą robotę, to i tak to wszystko na nic, jeśli strona WWW lub sklep online nie będą dobrze zoptymalizowane.
Właśnie dlatego warto zainteresować się SXO. To połączenie pozycjonowania stron, optymalizacji konwersji i szlifowania UX i UI, zgodnie z nowymi oczekiwaniami i wskaźnikami od Google spod znaku Core Web Vitals. Jakość strony ma znaczenie. Skuteczne pozycjonowanie archaicznej, niedostosowanej do urządzeń mobilnych witryny, to o wiele trudniejsza praca, a często nawet niemożliwa do wykonania. Szczególnie, jeśli Twoi konkurenci odrobią pracę domową z SXO.
6. NIE olewaj i NIE duplikuj meta tagów i altów
Brak element title i meta description w 2022 roku to zbyt częsty błąd SEO.Kopiowanie i powielanie w kolejnych miejscach na stronie tych samych meta tagów to już prawdziwa zbrodnia. Pamiętaj, dla każdej podstrony meta tagi muszą być inne – w końcu w każdym miejscu piszesz o czymś innym, o innym produkcie, prawda? Nie chcesz chyba, aby na każdej stronie książki, którą właśnie kupiłeś, był ten sam, skopiowany słowo w słowo tekst? 😉
Sztucznie dobrane tytuły lub meta opisy nie pomogą. Kłamstwo ma krótkie nogi. Lepiej dobrane meta tagi i title to bardziej “mięsisty” ruch na stronie. Treści dopasowują się do poszukujących ich użytkowników, średnia długość sesji rośnie i… voila! Top 10 Google jest w zasięgu ręki.
Co z infografikami i zdjęciami? Zadbaj o odpowiednie atrybuty alt. To opis tego, co przedstawia dana ilustracja np. wpleciona w treść Twojego artykułu na blogu. Bez opisu alt odbierasz sobie szansę na pojawienie się w Google Grafika ze swoimi materiałami.
7. NIE wstawiaj nofollow, gdzie popadnie
Wpuść robota Google do Twojego apartamentu online. Przy linkowaniu wewnętrznym używaj znacznika dofollow wszędzie tam, gdzie chcesz, aby algorytm Google zajrzał i zindeksował Twoje treści. Nofollow to dla niego brama nie do pokonania.

Nofollow tylko tam, gdzie jest to konieczne. Wszędzie indziej linki wewnętrzne oznaczaj znacznikiem dofollow.
8. NIE kopiuj contentu
Ani od samego siebie (tak, to możliwe!), ani tym bardziej od innych serwisów w sieci. Unikalna treść ma znaczący wpływ na pozycjonowanie strony. Takie zagrywki mogą być nawet “nagrodzone” przez Google banem w wyszukiwarce i zapisem na kartach blacklisty Google, a wtedy historia Twojej domeny pogrąży się w otchłani rozpaczy. Nie warto.
9. NIE przeginaj z nagłówkami
Zadbaj o jasną i czytelną dla użytkownika i robota Google strukturę contentu. H1, H2, H3, H… Słyszałeś o nich? Świetnie. To nie znaczy jednak, że nagłówek ma pojawiać się co 1-2 zdania. Chyba, że to naprawdę konieczne dla dynamiki i stylu Twojego tekstu. W większości wypadków sprawdzą się jednak nagłówki minimum co 6/7 linijek tekstu.
Pamiętaj o tym, by główny nagłówek, H1, opisywał ogólnie cały tekst i jego tematykę, nagłówki H2 stanowiły nazwy rozdziałów, obszernych fragmentów treści, a nagłówki H3 tytułowały małe akapity. Na wszystkie inne oko Google nawet nie spojrzy, więc potem to już tylko estetyka dla tych prawdziwych, żywych Czytelników.
Więcej o prawidłowej strukturze nagłówków na stronie przeczytasz w naszym innym artykule: Czym są nagłówki strony internetowej?
10. NIE zapominaj o poradach od PageSpeed Insights

Taki wynik Twojej witryny w PageSpeed może przyprawić o dreszcze. Jeśli wersja mobilna Twojej strony jest tak purpurowa, nie ma szans na jej dobre pozycjonowanie. To czas na poprawki developerów.
Algorytmy Google zwracają ogromną uwagę na to, czy Twoja strona szybko się ładuje, czy jej kod jest zoptymalizowany i czy wersja mobilna działa bez zarzutu. Jeśli coś nie gra, Twoja pozycja w Google automatycznie spada. Twój serwis nie współgra z tabletami i smartfonami? Kara. Grafiki lub wideo na stronie są niezoptymalizowane, “ciężkie” i ładują się po kilkanaście sekund? Bez szans na top. Gdzie zgłosić się po diagnozę?
Nie musisz być doświadczonym programistą, aby za darmo sprawdzić, czy z Twoją stroną jest wszystko okej. Z pomocą przychodzi narzędzie od Google, czyli PageSpeed Insights. Wpisz tam swoją domenę i sprawdź, jak prezentują się statystyki Twojej witryny zarówno na desktopie, jak i w wersji mobile (i pochwal się nimi w komentarzu pod tym blog postem!).
Jest żółto lub zielono? Uff, możesz spać spokojnie(j), choć i tak warto zajrzeć w sugestie poprawek od Google. Uzyskany wynik nie przekroczył 50/100 i jest bardzo czerwono? To SEO alert.
Nie zwlekaj i pilnie dzwoń do swojego software house’u lub autora strony. W końcu to na barkach web developera leży 30/40% odpowiedzialności za kwestie SEO. Szlifujcie wszystko aż do skutku.
11. NIE żałuj pieniędzy na SSL
Brak certyfikatu SSL lub jego błędne wdrożenie w 2022 roku jest wciąż niestety jednym z najczęstszych błędów SEO. Zarówno z poziomu deweloperskiego, jak i prawnego #RODO. Jeśli dbasz o linkowanie zewnętrzne (chwała Ci za to!), nie linkuj ze swojej strony do witryn bez SSL. Więcej o tym, jak (dobrze) zainstalować SSL, pisaliśmy tutaj.
12. NIE zaśmiecaj historii domeny
Unikaj banów i SEO-wego mataczenia. Uważaj przy zmianach hostingu lub domeny na przerwy w widoczności strony. Zadbaj o to, aby nie było żadnych przerw w utrzymywaniu i opłacaniu domeny. Aktualizuj stronę regularnie. W przeciwnym razie wszystkie te i inne potencjalne rysy odcisną piętno na historii Twojej domeny, a co za tym idzie, wyniki pozycjonerskie będą o wiele gorsze.

Chcesz sprawdzić historię Twojej domeny? Sprawdź bezpłatne narzędzie Wayback Machine.
13. NIE publikuj tej samej strony WWW pod kilkoma adresami
Duplikację treści, a do tego bałagan na serwerze i w Twoim CMS’ie zapewnią Ci takie przykładowe adresy, prowadzące do jednej i tej samej strony głównej:
- https://www.twojastrona.pl
- https://twojastrona.pl/eu/pl
- http://twojastrona.pl
- https://www.twojastrona.pl/pl/index.php
…i wiele innych.
Nie kantuj w SEO
Jak w życiu, tak też w SEO oszustwo nie popłaca! Nie popełniaj więc już najczęstszych błędów SEO. Nie ma tu dróg na skróty. Same suplementy diety nie sprawią, że schudniesz, a na pewno nie zdrowo i bezpiecznie.
Jeśli chodzi o pozycjonowanie stron, zamiast poświęcać czas na triki, rób regularne treningi – dbaj o content, optymalizację strony WWW, zdrowy i rozsądny link building, zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny, a Twoje SERP’owe muskuły i forma zostaną z Tobą na lata. Powodzenia!
P.S. Jeśli potrzebujesz w tym zakresie wsparcia trenera personalnego, chętnie pomożemy. Zespół Delante jest do Twojej dyspozycji. Bez czarnych kapeluszy. Napisz do nas i porozmawiajmy o tym, co możemy zrobić dla Twojej marki w zakresie SEO.
Ten wpis jest aktualizacją treści z 6 maja 2022 roku.
d-tags


(ilość głosów: 3, średnia: 3,33 na 5)



